26.03.2015

Nowa miłość ♡ Pomadki Golden Rose Velvet Matte

Hej ! ;-) Dzisiaj będą same pochwały na temat rewelacyjnych matowych pomadek Velvet Matte od Golden Rose. Miesiącami wiele słyszałam dobrego na ich temat, więc oczywiście podczas pobytu w Polsce postanowiłam je kupić i je przetestować.


Pomadki kosztują niecałe 11 zł, więc cena jest bardzo atrakcyjna. Zazwyczaj matowe produkty do ust mają to do siebie, że wysuszają usta i niekiedy podkreślają suche skórki, więc bardzo byłam ciekawa jak będzie tym razem.


Wariantów kolorystycznych jest mnóstwo, myślę, że bez problemu każdy znajdzie coś dla siebie. Kolory jakie ja wybrałam prezentuję Wam poniżej:


Pierwszy z nich to piękny brudny róż, który można nosić na co dzień i do każdego makijażu.


Drugi z nich będzie to kolor koralowy, lekko oranżowy, bardzo soczysty i idealny na wiosnę czy lato.


No i ostatni to piękna fuksja, która zawsze dobrze wygląda przy mojej super bladej skórze ;)


Dodatkowo jest to świetny tańszy odpowiednik kultowej pomadki MAC - Girl About Town. Kolory są niemal identyczne, różnią się tylko wykończeniem, ponieważ MAC jest bardziej kremowy, nieco błyszczący, a Golden Rose to czysty matowy kolor. 

Posumowanie:

  • pomadki nie są suche, wręcz lekko kremowe, dzięki czemu idealnie i bez problemu rozprowadzają się na ustach
  • nie wysuszają 
  • wżerają się w usta, dzięki czemu są długotrwałe
  • nie tworzą efektu ściągniętych ust
  • piękne intensywne kolory
  • mocno napigmentowane
  • korzystna cena 
Małym minusem jest dostępność. Ja na stoisko Golden Rose trafiłam przypadkowo podczas wizyty w Warszawie. Nie można ich niestety dostać normalnie w zwykłych drogeriach, więc sprawdźcie online, gdzie znajduje się najbliższy ich sklep.

Oceniam te produkty na porządną 5. Jak za tą cenę pomadki są rewelacyjne i naprawdę warte wypróbowania. Serdecznie Wam polecam, bo gama kolorystyczna jest ogromna zaczynając na odcieniach nude a kończąc na soczystych czerwieniach, więc każdy znajdzie swój wymarzony kolor :)

Tanie a dobre ♥

17.03.2015

Nowa paleta 10 cieni Inglot - numerki + swatche

Hej ! ;-) Ostatnio w filmiku z zakupami z Polski pokazałam Wam nową zdobycz, mianowicie jest to przeze mnie skomponowana paletka 10 cieni firmy Inglot.


Marki tej przedstawiać nie trzeba. Ja w szczególności właśnie uwielbiam ją za cienie do powiek - genialna jakość, ogromny wybór, możliwość samodzielnego skomponowania różnej wielkości paletek + niska cena. Cienie Inglota zawsze kupuję w Polsce, ponieważ niestety w UK ich cena po przeliczeniu jest kilkukrotnie wyższa. Dlatego w tamtym tygodniu podczas urlopu nie mogłam nie skorzystać z okazji i postanowiłam zainwestować w dużą paletę w neutralnych kolorach. 


 Za taką paletką rozglądałam się długo.. myślałam, aby kupić Chocolate Bar z Too Faced, albo postawić na The Balm bądź Zoeva. Ale później definitywnie stwierdziłam, że skomponowanie własnej to najlepszy wybór, ponieważ wybiorę cienie, których nie mam, którymi mogę zrobić delikatny bądź ciemniejszy makijaż na codzień i z jakości których będę zadowolona, bo te cienie nie są pierwszymi jakie mam z tej firmy.
Samo opakowanie kosztuje 21 zł, natomiast 1 cień 13 zł, więc za całość zapłaciłam 151 zł, co uważam za dobrą cenę.


I tak oto wygląda moje cudo :) Górny rząd to cienie matowe, natomiast dolne to perłowe. 



Przy stoisku Inglot spędziłam sporo czasu, ale myślę, że się opłacało, bo paletka na pewno posłuży mi na długi czas. Górny rząd idealnie nadaje się na co dzień, a dolny na specjalne okazje. Nie potrafię powiedzieć, które kolory podobają mi się najbardziej, bo lubię je wszystkie, ale myślę, że te wyjątkowe to na pewno 402 - odpowiednik Satin Toupe z MAC oraz 420 piękny szaro-fioletowy kolor. Również uwielbiam róże 352 i 356 idealnie nadają się do delikatnego podkreślenia oczu :)

Zachęcam Was do wypróbowania cieni z tej firmy, moim zdaniem jakość niczym nie odbiega od cieni Urban Decay. Dajcie znać, które kolory podobają się Wam najbardziej oraz napiszcie, które odcienie polecacie ♥

05.03.2015

Naturalny, minimalny i świeży makijaż: kosmetyki + gadanina

Hej ! ;-) Dzisiaj będzie na temat minimalnego makijażu. Jeśli mnie znacie (oglądacie) od dłuższego czasu to wiecie, że jestem ogromną fanką eyeliera. Uważam, że poskreśla oko, a w połączeniu z jasnym cieniem na całą powiekę i brązem w załamanie stanowi dla mnie zgrany duet. Dalej tak uważam i wydawało mi się, że bez wyraźnie zaznaczonego oka wyglądam na chorą/niewyspaną/zmęczoną.
Jednak ostatnio coś się w moim podejściu zmieniło. Nie wiem czy to wina dobrze dobranych kosmetyków, zmiany produktu do podkreślenia brwi (ma to ogromne znaczenie, twarz wygląda całkiem inaczej) czy dobrego tuszu do rzęs, który je ładnie zaznacza, czy "zmęczona" już jestem cięższym makijażem? Nie wiem :D W każdym razie jakie było zdziwienie moich znajomych jak od kilku dni, dzień w dzień stawiam na minimalizm na mojej twarzy.


Świeżo i naturalnie. Ale dla osób, które zazwyczaj podkreślają oczy nieco mocniej będzie to ogromna zmiana :D W moim przypadku użycie kosmetyku do podkreślenia brwi, korektora pod oczy i odrobinę bronzera to raczej dobry wybór :D Jego wykonanie zajmuje kilka minut, a twarz wygląda młodo i promiennie. 
Znajomi jednoznacznie ku mojemu zdziwieniu stwierdzili, że makijaż prezentuje się (po kilku godzinach w pracy) zdecydowanie świeżo i co podkreślali naturalnie. Dobrze czasami usłyszeć komentarze innych, ponieważ nasza wizja samych siebie często wygląda niepotrzebnie inaczej (tak jak mi się wydawało, że wyglądam na chorą czy zmęczoną). 
Stwierdzam jednoznacznie.. Z kreski na większe wyjścia lub od czasu do czasu na pewno nie zrezygnuję, ale minimalny makijaż zagości u mnie na pewno na co dzień oraz do pracy.



Kosmetyki, które aktualnie najlepiej się u mnie sprawdzają:
  • (opcjonalnie, zależy od dnia) Podkład Bourjois, Healthy Mix, nr 52
  • Korektor: Collection Lasting Perfection odcień nr 1 lub paleta korektorów Makeup Revolution - Ultra Cover and Conceal Palette-Light
  • Puder Rimmel Stay Matte lub MAC Studio Fix
  • Kredka do brwiRimmel Professional Eyebrow Pencil, Black Brown
  • Tusz do rzęs  Maybelline Lash Sensational Lash Multiplying Mascara
  • Bronzer Makeup Revolution Ultra Bronze lub Nars Laguna
  • Róż MAC Well Dressed 
  • Balsam do ust Balmi lub Błyszczyk Tanya Burr - Picnic in the park 

Jesteście fankami na co dzień makijażu minimalnego czy lubicie jednak mocniej zaznaczyć oczy? Ile zajmuje Wam poranny makijaż? A może w ogóle się nie malujecie?