10.07.2012

Poundland

Hej kochani ! :) Dzisiaj taka 'ciekawostka' z życia wzięta ;) Będąc dzisiaj w sławnym angielskim "funciaku", gdzie oczywiście każda rzecz kosztuje 1 funta, przypomniałam sobie pytanie na które odpowiadałam w ostatnim poście. Brzmiało ono tak: "czy wartość 1 funta w Anglii jest jak złotówka w Polsce?". Tak więc wklejam niektóre dzisiejsze zakupy z tego sklepu i na dole napiszę wniosek końcowy ;)


Dodatkowo 3 puszki Coli w cenie 1 funta i ogromna paka chrupek (w środku 6 małych paczek).

Zapłaciliśmy 10 funtów za wszystko. W Polsce samo Toffifee kosztuje 20 zł. Jestem pewna, że gdyby kupić te same rzeczy w Polsce to wyszłoby więcej niż 50 zł (po przeliczeniu).

Wniosek z tego jest taki: Że tutaj, w tym przypadku za te zakupy 10 funtów to tak naprawdę nic.. (odczucie wydania jak dycha w Polsce), ale z drugiej strony spójrzcie ile mamy rzeczy i to jakich ! Natomiast w Polsce za te 50-60 zł to jest bardzo dużo jak na takie "pierdoły".

W funciaku kupisz niemalże wszystko. Dużo spożywki, środki czystości, kosmetyki, zabawki, itp
Toffifee za 1 funta to jak jakby w Polsce kupić je za 1 złoty (marzenie) Zresztą wszystkie te rzeczy :) 

Fajnie tu? Fajnie :D

(ps. uwielbiam Toffifee :) już z bratem zdążyliśmy się za nie zabrać ;)

46 komentarzy:

  1. mniammm ! kocham te gumy <33

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie do wiary, że tam jest tak tanio. ;o
    Smacznego! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam toffifee i już przygotowuję się na wielkie zakupy w UK ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. toffifee nie kosztuje 20zł, tylko 7-9zł... ale poundland i tak doceniam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku roku jak byłam w Polsce to kosztowało 21 dokładnie ;) przynajmniej u mnie na "wsiach" :)

      Usuń
  5. To nie fair ;) Ssmacznego!

    OdpowiedzUsuń
  6. oooo jakie super rzeczy i jeszcze lepsze ceny! zazroszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O nie! Niech u nas zrobią wszystko po 1zł i będą takie rzeczy jak u Ciebie! :D
    Zazdroszczę! :D

    Buziaki, Magda
    PS.Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiałam nachodzić funciaka jak mieszkałam w Londynie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie po to jest przelicznik walut: jeden funt tu to jak 5 zł w Polsce...
    Nie ma się co rozbijać, bo po prostu tak jest :D

    Ale racja - zopatrzenie funciaków mnie zadziwia... Zwłaszcza w słodycze!
    Zawsze patrze na daty i kraj produkcji, szukam podstępu, bo normalnie nie mogę uwierzyć, że tam nawet taniej niż w Tesco...:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdybym trafiła na wakacje do Anglii chyba musiałabym wziąć jedną pustą walizkę by pomieścić wszystkie zakupy :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialna sprawa! Ale mi smaka narobilas, nie powiem... ;d

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroszczę Ci tych wszystkich zagranicznych sklepów:)

    OdpowiedzUsuń
  13. oj jak byłam w UK to często robiłam tam zakupy:D glównie chyba słodyczowe:D

    OdpowiedzUsuń
  14. też tam często kupuję :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja chcę tam mieszkać! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Toffifee kocham!!! Ale z drugiej strony jak byłyby tak tanie słodycze u mnie to chyba bym musiała zainwestować w ciuchy kilka rozmiarów większe :D

    OdpowiedzUsuń
  17. z jednej strony to dobrze, że w PL Toffifee jest drogie, bo jadłabym na okrągło:P

    OdpowiedzUsuń
  18. This article will assist the internet visitors for setting up new webpage or even
    a blog from start to end.
    Here is my web blog : background checks employee

    OdpowiedzUsuń
  19. polecam Ci sklep Aldi w UK :) tani jak barszcz, że tak powiem :D

    OdpowiedzUsuń
  20. nigdy nie wychodze bez toffifee z funciaka :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Wow :D Małe (tej wielkości co na zdjęciu) Toffife w Polsce kosztuje ok. 7 zł, a duże koło 20:)

    OdpowiedzUsuń
  22. a ile wynosi pensja minimalna w Anglii? Albo ile Ty jesteś w stanie zarobić pracując jako studentka w sklepie odzieżowym? - jeśli to zbyt osobiste pytanie, nie odpowiadaj :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziewczny w Angli jest inne zycie :) Mozna zyc nie umierac . Moj maz zarabia 250 f na tydzien , niedawno dosalismy pieniazki na dziecko , to jest 160 f na tydzien (ponad 600 f na miesiac ). Po pol roku pobytu tutaj kupilismy sobie w koncu "porzadny" samochod( to bylo przed otrzymaniem benefiow na dziecko :) .Stac nas na utrzmienie samochodu ,( a ubezpieczenie jest tu mega wysokie ). Ja nie pracuje ,zajmuje sie dzieckiem ,jest za male do przedszkola .Oplacamy mieszkanie . A w Polsce 1000 zl na miesiac plus 68 zl na dziecko. W Polsce nigdy nie bedzie dobrze ... tak to napisalam dla tych ktorzy wachaja sie nad wyjazdem tutaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzież to takie cuda, żeby ChB wynosiło 160f na tydzień?
      Chyba, że macie do tego jeszcze ChTC i inne benefity, bo ChB nie wynosi 600 f. na miesiąc ;]

      Też mamy porządny samochód, wychowuję małe dziecko(=nie pracuje), mój mąż zarabia (zależnie od okresu) czasem więcej niż Twój, a jakoś ledwo ciągniemy...

      Ciekawe gdzie takie cuda i dziwy, żeby z jednej pensji i benefitów się tak fantastycznie żyło... ;)

      Nie twierdzę, że żyje się źle - poziom "ledwo ciągnięcia" tu a Polsce, to duża różnica. Na tutejsze standardy rzeczywiście jesteśmy ostatnio dość "biedni", ale na Polskie standardy, żyjemy całkiem bogato.

      Tylko... takie mówienie ludziom, że tu z dzieckiem i jedną pensją ma się świetne benefity i cuda na kiju śmieszne jest... Nie znam żadnej, ani emigranckiej ani angielskiej rodziny, której by się z jednej pansji żyło tak znakomicie...

      Usuń
    2. tak mamy Chb , plus working i tax credit .Nie rozumiem twojego oburzenia .roznica jest taka ze nie mieszkamy w Londynie ,tylko w mniejszym miasteczku i tyle . dziekuje:)

      Usuń
    3. jeśli chodzi o Londyn to jest dokładnie tak jak napisała Kempek

      Usuń
    4. Też w Londynie nie mieszkamy - tam to sobie nawet nie wyobrażam.
      Ale nawet w małym miasteczku:
      Mieszkanie, opłaty, podatki, ubezpieczenia, paliwo, jedzenie, pieluchy, mleko, dziecko rośnie = ubrania, rozwija się = zabawki.
      A gdzie liczyć wyjazd do Polski, lekarzy, jakieś drobne naprawy w domu czy buty na zimę...

      Łatwo nastawiać ludzi, którzy poźniej przyjadą myśląc, że uciągną na benefitach... A tu klops :]

      Usuń
  24. Tu super! Też chce za 1 funta tofifi:)

    OdpowiedzUsuń
  25. U mnie (Kraków) toffifee kosztuje 5-6 zł. Za 20 to może widziałaś takie potrójne, zawierające 45 pomadek bo takie też są.

    OdpowiedzUsuń
  26. toffifee kosztuje 7zł, a nie 20 ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. A miałaś pracować nad cellulitem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież tego wszystkiego nie zjadłam :D

      Usuń
    2. no to dobrze ^^

      Usuń
  28. Moje toffifee za taką cenę. Z jednej strony to dobrze, że nie mogę tego kupić za taką cenę w Polsce bo wyglądałabym jak szafa trzydrzwiowa ale jednak chciałabym tańsze produkty w Polsce, niekoniecznie słodycze.

    OdpowiedzUsuń
  29. Hej, wybieram się do Londynu co byś mi polecała kupić? :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dobrze z jednej strony, że Toffifee nie kosztuje w Polsce tak bo bym wyglądała jak szafa trzydrzwiowa :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Naprawdę fajnie! Szkoda, że w Polsce nie ma takiego czegoś:(

    OdpowiedzUsuń
  32. Pamietam kiedy po 1.5h pracy (hotel,4 kelnerki, lunch wycieczki ok 20 osob) dostałam 20 funtów napiwku. dokładnie tyle ile kosztowały moje wymarzone wówczas perfumy. Czasem mam wrażenie,że nawet na Ukrainie maja lepiej niż my w Polsce

    OdpowiedzUsuń
  33. też mieszkam w UK i uwielbiam ten przelicznik ile tu mozemy kupic za dniowke a ile w Polsce.. pamietam, ze w PL placilam za Toffifee ok 10zl, teraz tak podrozalo?

    OdpowiedzUsuń
  34. taa... 'funciak' - obowiązkowy punkt każdego wypadu na zakupy :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli jesteś anonimowy to proszę o podpis.
Na postawione pytanie postaram się odpowiedzieć jak najszybciej, pod postem gdzie zostało umieszczone.

Dziękuję za pozostawiony komentarz !
Thanks for your comment !